Piszę dlatego żeby zwrócić ludziom na to uwagę, może więcej czytelników/fanów będzie na to w przyszłości... ech, ale nie sądzę

Poza tym, to dział OFF-TOPIC, czyż nie? ;P
JRR Tolkiena kupiłem w oryginale ładną dekadę temu, piękne czarne wydanie z jednym kolorem "pierścienia" na okładce oraz położoną wybiórczo folią UV w miejscu/zamiast napisów i elementów graficznych. Warto, ładnie napisane. Jedyne do czego się chyba nie przyzwyczaję, bo wg mnie zaciemnia tekst, to angielski sposób zapisywania dialogów. Trzeba się przyzwyczaić.
Zawsze mnie zastanawia jak wiele tracimy gdy czytamy tłumaczenia... na przykładzie gier jak DAO, Mass Effect wiem, że trochę tego jest - odkąd pamietam spolszczenia były dla mnie udręką nie do opisania. Przyjemnie to tylko Tormenta wspominam.
Beksiński rewelacyjnie Monty Pythona tłumaczył, a to trudne zadanie było, żeby humor uchwycić, ale można. Więc czemu do cholery książki i gry to taki problem? O filmach nie mówię, bo to czasem jest kpina jak się skraca czy przeinacza wypowiedzi. O tytułach już w ogóle nie warto wspominać....
Z powyższych powodów myślę, że Sapkowski osiągnie zaledwie umiarkowany sukces u Anglosasów. Język tłumaczenia nie powala biegłością imo - ale zaznaczam, że tylko przeglądałem, nie czytałem całości. Tłumaczy też trzeba mieć w klimacie, żeby dobrze pracę wykonali.
Comments
Damariel
11.04.2012 @ 17:15